
Ukraińskie media szybko ochłonęły po werdykcie UEFA. Ostrzegają, że czasu jest coraz mniej, a problemów nie ubywa.
Jedna z najważniejszych ukraińskich gazet ‘Segodnia', choć nie kryje radości z decyzji UEFA, zastanawia się, co dalej. Czy rzeczywiście uda się wypełnić wszelkie zobowiązania? Skąd wziąć miliardy hrywien na przygotowania?
UEFA ulitowała się nad Ukrainą - przekonuje ‘Segodnia' i zaznacza, że w UEFA nie ma decyzji, których nie da się zmienić. Cytuje jednego z ekspertów europejskiej federacji, który studzi nastroje: UEFA nadal będzie monitorować stan przygotowań I jeśli się okaże, że któreś z miast będzie w tyle za harmonogramem, straci status gospodarza.
Były szef ukraińskiego komitetu organizacyjnego Euro 2012 Jewhen Czerwonenko mówi: - To była decyzja polityczna. Mistrzostwa dla UEFA to przede wszystkim biznes. Jeśli okaże się, że jest on zagrożony, federacja bez skrupułów przeniesie turniej do Niemiec.
Według ‘Segodnia', problemów w ostatnim czasie nie ubyło. Najpoważniejszym są pieniądze. Prywatny biznes nie pali się do budowy hoteli, a państwo nie ma na to pieniędzy, są problemy z rozbudową lotnisk i dróg - wylicza gazeta. Największe kłopoty występują we Lwowie, gdzie pieniędzy brakuje na wszystko. Stoi budowa stadionu, niepewny jest los rozbudowy lotniska. W przyszłym roku, zdaniem gazety, lepiej nie będzie. Nie widać inwestorów zagranicznych, których odstrasza od Ukrainy korupcja.
Donieck wyliczył całkowity koszt przygotowań na 8 mld hrywien (o miliard mniej niż chce z rezerw narodowego banku wyciągnąć rząd na całość przygotowań). Władze Doniecka domagają się od rządu na przebudowę lotniska prawie 2 mld hrywien i tyle samo na budowę dróg. To mało prawdopodobne.
pap, k.g.


